Powrót do czasu zimowego może skutkować zmęczeniem i sennością, ponieważ następuje desynchronizacja między czasem społecznym a wewnętrznym zegarem biologicznym. Dr hab. Helena Martynowicz z Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu wyjaśnia, jak łagodniej przejść przez ten proces.
Desynchronizacja zegara biologicznego
Zmiana czasu powoduje desynchronizację między czasem społecznym a wewnętrznym zegarem biologicznym. Według dr hab. Heleny Martynowicz, badaczki z Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu, organizm nie dostosowuje się do urzędowych decyzji tak łatwo, jak do zmiany godziny na zegarku. Ekspertka porównuje to zjawisko do małego jet lagu, który objawia się uczuciem zmęczenia i senności.
Mimo że przesunięcie wskazówek o godzinę ma teoretycznie zwiększyć czas trwania snu, realne korzyści są ograniczone. Według badań z 2024 roku średni przyrost czasu poświęcanego na sen wynosi zaledwie pół godziny i objawia się jedynie w pierwszą noc po dokonaniu zmiany.
Kto jest najbardziej narażony?
Organizm lepiej znosi jesienne przestawienie zegarów niż wiosenne, które skraca czas odpoczynku i wywołuje dotkliwe skutki. Cofnięcie czasu może jednak stanowić problem dla seniorów, którzy zazwyczaj zaczynają dzień o wczesnej porze. W przypadku wiosny trudniejsza adaptacja dotyczy nastolatków oraz studentów, preferujących późniejsze kładzenie się spać.
Większe trudności mogą mieć osoby z chorobami serca, nadciśnieniem tętniczym, depresją oraz przewlekłą bezsennością. Dotyczy to także osób, które ze względu na pracę muszą wstawać bardzo wcześnie i nie dosypiają. Badaczka zaznaczyła, że część badań wskazuje na zwiększone ryzyko hospitalizacji czy napadów migotania przedsionków w związku ze zmianą czasu, choć wyniki w tym zakresie nie są jednoznaczne.
Jak przygotować organizm na zmianę?
Większość społeczeństwa przyzwyczaja się do nowego rytmu w ciągu tygodnia, a najtrudniejsze są pierwsze dwa lub trzy dni. Aby ułatwić ten proces, dr hab. Helena Martynowicz radzi, by kilka dni przed zmianą zacząć stopniowo przesuwać codzienny plan o około 15 minut. Oznacza to nieco późniejsze kładzenie się spać, wstawanie oraz planowanie posiłków i aktywności fizycznej.
Ważnym elementem jest też czas spożywania posiłków, ponieważ jedzenie w nocy zwiększa aktywność układu współczulnego, co może podnosić ryzyko sercowo-naczyniowe. Ekspertka zaleca aktywność fizyczną na zewnątrz, zwłaszcza w początkowych godzinach dnia, ponieważ naturalne światło jest jednym z sygnałów, dzięki którym organizm reguluje rytm snu i czuwania.
Niezależnie od zmiany czasu, dr hab. Helena Martynowicz przypomina o konieczności zapewnienia sobie odpowiedniej długości snu. Dla większości dorosłych zaleca się około siedmiu do dziewięciu godzin na dobę.
Źródło: naukawpolsce.pl
Fot. irinafoto / Freepik





























